Users Online
Guests Online: 1

Members Online: 0

Total Members: 273
Newest Member: logomines
Login
Username

Password



Not a member yet?
Click here to register.

Forgotten your password?
Request a new one here.
Last Fm
Wywiad z Christoferem, 2007 Posted by Thor on September 14 2007
Therion to firma odnosząca sukcesy, a czytając ten wywiad będziecie mieć szansę aby dowiedzieć się w jaki sposób osiąga się szczyty. Christofer Johnsson okazał się bardzo ciekawym rozmówcą, który mimo napiętego grafiku znalazł czas aby pogadać. Miłego czytania!

Metalfan: Cześć, witaj na stronach Metalfan. Co tam słychać?

Chris: Mam masę roboty i stresu.

Wydaliście nowy album, Gothic Kabbalah. Powiedz, jak został oceniony przez dziennikarzy i fanów?

Jak to zwykle bywa w przypadku naszych nowych albumów, reakcje są bardzo zróżnicowane. Starsi fani wolą nasze starsze brzmienia, a niektórzy wolą nowy kierunek w jakim poszliśmy. Większość komentarzy jednak była pozytywna.

Wielu ludzi powiedziałoby, że nazwa albumu jest trochę kontrowersyjna. Dlaczego wybraliście właśnie taką i co się za tym kryje? Czy Gothic Kabbalah to koncept-album?

Nazwa właśnie miała być kontrowersyjna, ale w rzeczy samej, tytuł płyty jest najbardziej abstrakcyjnym tytułem jaki znajdziesz w naszej dyskografii - to jest w tym najlepsze. Ludzie nie wiedzący o czym śpiewamy myślą, że tytuł wymyślony został z myślą o tym by był "trendy", podczas gdy nasza płyta jest koncept-albumem traktującym o tradycji ezoterycznej. Nieliczni słyszeli o połączeniu runozofii z kabałą, które Johaness Bureus wymyślił jakieś czterysta lat temu. Płyta mówi o Bureusie, jego życiu, wizjach, naukach i ideach.

Nowy album zawiera w sobie mieszankę różnych styli. Sądzę, że jest ukierunkowany na hard rock, progresję, z lat siedemdziesiątych. Wokale też są trochę dziwne... Jaka jest twoja opinia na ten temat?

Masz rację, tym razem właśnie to na nas wpłynęło (między innymi). Wokale były eksperymentem, chcieliśmy zobaczyć co wyjdzie z wymieszania rockowych wokalistów ze śpiewakami operowymi w taki sposób, aby tworzyli jedną całość. Eksperymentem było również wykorzystanie wokalistów rockowych do zaśpiewania partii operowych. Niektórym się to bardzo spodobało, innym mniej. Dla nas zrobienie czegoś, co byłoby drastycznie inne od tego co robiliśmy przez ostatnie dziesięć lat, było bardzo fajną sprawą.

Co czuje muzyk, którego dzieła są na listach przebojów prawie w całej Europie?

Mogę mówić tylko za siebie i za resztę zespołu - my właściwie o tym nie myślimy. Trafienie na jakąś listę i pobycie na niej przez tydzień lub dwa oznacza tylko to, że jakaś tam liczba osób kupiła wtedy płytę. Prawdę powie ci wykaz sprzedaży sporządzony sześć miesięcy lub nawet rok po wydaniu albumu... Nawet wykaz zrobiony po dziesięciu latach, jak chociażby w przypadku Theli i następnych albumów, które nadal się dzisiaj sprzedają.

Mats Leven jest dosyć znany z niegdysiejszej współpracy z Abstrakt Algebra i między innymi z Yngwie Malmsteenem - mógłbyś nam powiedzieć, jak zaczęła się wasza współpraca?

Johan Niemann grał z nim w jakimś mniej znanym zespole, mieliśmy też wspólnych znajomych. Oczywiście znałem wokal Matsa z paru płyt, których słuchałem przez wcześniejsze lata, ale kiedy poszedłem zobaczyć występ tej kapelki w jakiej był z Johanem i kiedy usłyszałem jak śpiewa w tak wielu różnych stylach, zdałem sobie sprawę, że Therion powinien zacząć z nim pracę. Miałem rację - przez długi czas nasza współpraca układała się wyśmienicie.

Czy Mats, oprócz śpiewania, miał jakiś wpłyt na wasze dwie ostatnie płyty?

Tak, na Gothic Kabbalah miał udział w napisaniu kilku utworów i pomógł w paru aranżacjach.

Snowy Shaw, kolejna legenda metalu, też śpiewał na Gothic Kabbalah. W jaki sposób jego doświadczenie jako muzyka i producenta pomogło Therionowi?

Snowy jest uzdolniony w wielu kierunkach, to jemu właśnie nasze ostatnie koncerty w Europie zawdzięczają swój kształt. Ubrania w jakich występowaliśmy były cześćiowo projektowane przez niego. Tak jak Mats, Snowy potrafi naśladować tysiąc głosów, i wiele z nich "użycza" Therionowi.

Przez ostatnie lata byliście w Rumunii dwa razy, ostatnio z orkiestrą. Jakie były twoje wrażenia "przed", i jakie są "po"?

Wiedziałem, że koncert z orkiestrą będzie najtrudniejszym zadaniem w moim życiu i nie myliłem się. To była próba ognia. Później cieszyłem się tylko, że udało nam się go w ogóle zagrać - tak wiele trudności napotkaliśmy po drodze. Zachować morale i ducha pomógł nam Uli John Roth, który wówczas był naszym gościem i doradcą - jego rady okazały się niesamowicie pomocne kiedy miesiąc temu zrobiliśmy koncert z orkiestrą na Węgrzech.

Patrząc na waszą oficjalną dyskografię w oko rzucił mi się jeden szczegół związany z nią od początku. Nuclear Blast. Jak to się zdało, że wasze "małżeństwo" z tą wytwórnią trwa tak długo?

W początkach istnienia mieliśmy wiele problemów i nasze pięć pierwszych płyt (włączając limitowany i bardzo rzadki dzisiaj mini-album "Time Shall Tell") wydawały inne wytwórnie. Niektóre z nich były beznadziejne lecz miały pieniądze, inne w ogóle były do bani. Miało się dobre pomysły i rozumienie muzyki, ale nie miało się kasy... Jeśli chodzi o Nuclear Blast, wreszcie trafiliśmy na grupę ludzi żyjących dla muzyki nad którą pracowali, a w dodatku mieli masę pieniędzy. Na początku było trochę nieporozumień i problemów, ale od 1998 roku panują między nami takie relacje, o jakich inne zespoły mogą tylko marzyć. Niedawno przedłużyliśmy z nimi kontrakt na kolejne pięć płyt.

Therion może być śmiało uznany za firmę, której się udało. Co oprócz talentu potrzebne jest aby zajść tak daleko?

Jeśli chodzi o sprzedaż płyt i przyciąganie ludzi na koncerty, odnieśliśmy sukces w paru miejscach w Europie i całej Ameryce Łacińskiej. W innych częściach Europy jesteśmy nawet znani, ale nie tak jak w tych innych miejsach. W Kanadzie, USA i Japonii mamy bardzo lojalnych fanów, ale nigdy nie udało nam się uzyskać chociaż części popularności, jaką cieszymy się w Ameryce Łacińskiej i Europie.
Innowacyjność i odwaga aby iść własną ścieżką to przepis na sukces. Ci którzy chcą grać jak inni, mogę odnieść chwilowy sukces, ale po dwudziestu latach nikt o nich nie będzie już pamiętał. Mogę wymienić ci wiele nazw zespołów i wielu artystów, którzy w latach 70-tych i 80-tych sprzedali wiele płyt, a dzisiaj niewielu ludzi ich kojarzy. Therion mniej więcej utrzymuje się na tym samym poziomie, który osiągnął po przełomowym Theli w 1996 roku. Jestem bardzo szczęśliwy z tego powodu - jest to dla mnie dowód na to, że nasza praca nie idzie na marne.

Zadam ci teraz trochę kontrowersyjne pytanie. Wiadomo, że jak na metalową kapelę wasze płyty dobrze się sprzedają. Udaje wam się wyżyć z muzyki? Jeśli tak, jak ważna jest dla ciebie część biznesowa w tym co robisz?

Tutaj to nie jest kontrowersyjne pytanie - wszyscy o tym mówią, jako iż jest to marzenie każdego muzyka aby mieć swój czas tylko dla muzyki.
Wiele zespołów i ich członków mogło mieć ten komfort, ale nie wyszło im bo nie mieli takiego talent do interesów, jaki mieli do muzyki. Ja mam to szczęście, że orientuje się w sprawach finansowych i nawet jeśli na początku popełniłem kilka klasycznych błędów, to z muzyki żyję od 1992 roku. Na początku oczywiście pieniędzy było bardzo malutko i mieszkałem z rodzicami, ale już w 1993 przeprowadziłem się do swojego niewielkiego dwupokojowego mieszkania, w którym żyłem sobie dość oszczędnie. Od Theli zacząłem zarabiać pieniądze porównywalne do płac za prostą miesięczną pracę, a już po sukcesie Vovin zacząłem zarabiać więcej niż wynosiła statystyczna pensja pracownicza. Dobrze, że okazałem się na tyle mądry aby pieniądze oszczędzać i dobrze je potem inwestować. Nie można liczyć na to, że coś będzie trwało wiecznie, tak więc żyjąc prosto i dość normalnie zamiast żyć jak gwiazda rocka, mogłem zapewnić sobie bezpieczeństwo finansowe. Wielu muzyków jakich znam myśli tylko o dniu dzisiejszym, no, może planuje coś z rocznym wyprzedzeniem, ale ja lubię planować coś na pięć, dziesięć lat wprzód. To mi się opłaciło. Jeśli jesteś głodny i masz ziemniaka, możesz go wsadzić do garnka, ugotować i zjeść. Ale możesz go też zasadzić i w efekcie do końca życia jeść wiele ziemniaków każdego dnia. Ziemniaka odnieś do otrzymywanych pieniędzy za to co robię, a powienieneś zrozumieć co mam na myśli.

Jakbyś wyjaśnił sukces melodyjnego metalu z Japoni? Czy Japonia to dobry rynek dla muzyki metalowej?

Japonia zawsze była tajemnicą, zawsze miała swoje własne gusta. To co jest popularne na świecie, na Japoni nie robi większego wrażenia. Naprawdę to szanuję, nawet jeśli oznacza to iż Therion nie odniósł tam takiego sukcesu jak choćby w Europie. Japonia, jakby nie patrzeć, jest ważnym rynkiem zbytu jeśli chodzi o muzykę metalową, a dla wielu zespółów tamtejszy rynek jest jedynym rynkiem na jakim się sprzedają. Wiele zespołów z lat osiemdziesiątych, które się reaktowywało, zdołało wydać nowe płyty tylko w Japonii, jako iż ludzie tutaj już o nich zapomnieli.

Kiedy ostatnio słuchałeś któregoś ze swoich starszych albumów? Co myślisz, powiedzmy, o Lepaca Kliffoth albo Of Darkness?

Co rok albo co dwa nachodzi mnie jakieś uczucie nostalgii, i wtedy to siedząc samemu w domu przesłuchuję sobie całą dyskografię. Każdy z albumów jakie wydaliśmy ma swoje wady i zalety, ale w świetle tego jak zostały tworzone, jestem z nich wszystkich dumny. Na nagranie takiego "Of Darkness" mieliśmy 100 euro, co nawet w 1990 roku było śmieszną suma. Teraz, w studiach jakich ostatnio nagrywaliśmy, za 100 euro opłacić tylko nastrojenie gitary.

Jakie jest twoje największe osiągnięcie, jako zwykłego człowieka, ale w szczególności jako muzyka?

To, że po tylu latach nadal dobrze się bawię (śmiech). Zacząłem tworzyć muzykę gdyż bardzo to kochałem, w dodatku w 1987 granie sprawiało nam dużo przyjemności, mimo iż dopiero uczyliśmy się tego fachu. To były czasy Blitzkrieg, który zmienił nazwę na Therion, ale nawet dzisiaj, po dwudziestu latach granie na scenie, a nawet na próbach, daje mi dużo radości. To, w połączeniu z tym iż udaje nam się przyciągać tak wielu słuchaczy i faktem, że wielu zespołom pokazaliśmy, że operę można łączyć z metalem i rockiem, w mojej opinii robi wrażenie.

Wiem, że w 1994 nagrałeś głos na płycie Messiah A.D. (dawniej była to legenda death-metalu nazywająca się po prostu Messiah). Co możesz nam o tym powiedzieć?

W Therionie nic się za bardzo wówczas nie działo, a ja byłem spłukany, więc zrobienie czegoś zabawnego było wręcz wskazane, nawet jeśli dużo nie zarobiłem. Ale gdy nie miałem nic, nawet to było zawsze czymś...
Spotkałem chłopaków z Messiah na festiwalu w Polsce w 1992, rok później zorganizowali Therionowi koncert w Szwajcarii. Znałem więc ich osobiście. Któregoś dnia poprosili mnie bym zaśpiewał na ich albumie gdyż nie mieli zastępstwa dla gościa, który ich opuścił. Zgodziłem się, zagraliśmy też kilka koncertów. Zrobiliśmy całkiem oryginalnie brzmiący album, ale sprzedawał się strasznie kiepsko, w dodatku starsi fani w ogóle go nie polubili - nawet dziwna okładka nie pomogła (śmiech). Zespół w efekcie się podzielił.

Nie chciałbyś kiedyś wydać kolejnego death-metalowego albumu w przyszłości? Jaka ogólnie jest twoja opinia o tym rodzaju muzyki?

Zrobiliśmy taki album jako zespół Demonoid kilka lat temu. Było to zabawne, a i myślę, że nagraliśmy wspaniałą płytę. Z braku czasu zdecydowałem jednak nie uczestniczyć już w tym projekcie, więc chłopaki będą go ciągnąć z innym wokalistą.
Death metal kojarzy mi się z młodzieńczą frustracją nastolatków, która w death metalu znajduje swoje ujście. Grając death metal, stałem się bardzo zrównoważoną osobą. To zabawne, że death metal nadal jest popularny, ale ja już nie jestem z nim na bieżąco. Jeśli kiedyś chciałbym posłuchać jakiejś agresywnej muzyki, puściłbym sobie jakiś stary album Autopsy, Death, Cetlic Frost, Bathory, albo coś w tym guście.

Co mógłbyś powiedzieć czytelnikom o twoim członkostwie w szwedzkim Dragon Rouge? Jak zainteresowani mogą stać się członkami tej organizacji?

Dołączyłem w styczniu 1992, aczkolwiek swój udział w jej rozwoju miałem już wcześniej. W każdym bądź razie nie widzę sensu aby mówić o tym bardziej szczegółowo z pozycji członka Therion, jako iż często błędnie pojmuje się powiązania zespołu z tą organizacją. Nigdy nie próbowałem promować tej organizacji jako członek zespołu i nigdy nie miałem zamiaru przyciągać do niej ludzi bardziej zainteresowanych Therionem niż ezoteryką. Zamiast pytać mnie o szczegóły, wejdzie na www.dragonrouge.net

Dzięki za czas i powodzenia w przyszłości. Masz ostatnie słowo!

Nigdy nie byłem w nich dobry.

7 sierpień 2007, rozmawiał Sake
Metalfan.ro

 

Comments
12 #1 Agnes
on September 14 2007 12:19:19
dobre Grin z tym ziemniakiem to imba Grin haha! Smile naprawde fajny wywiadzik Smile
54 #2 White Alice
on October 21 2007 02:30:21
yesss .......fajnie poczytać, ślę promyki !!!
Post Comment
Please Login to Post a Comment.